Muzyka jazzowa, alternatywna '
Tomasz Handzlik
Czas czytania ok. 8 minut

Nie tylko jazzowe planety

Kraków stolicą polskiego jazzu? Bez wątpienia możemy zaryzykować takie twierdzenie, bo to przecież właśnie w Krakowie wkrótce po II wojnie światowej pojawiła się spora grupa młodych muzyków zainteresowanych jazzem. Tu rozpoczynali swoje kariery tacy mistrzowie gatunku, jak Jerzy „Duduś” Matuszkiewicz, Zbigniew Seifert, Tomasz Stańko. To właśnie w krakowskich klubach spotkać można było takie gwiazdy, jak Krzysztof Komeda, Adam Makowicz czy Janusz Muniak. Dziś Kraków słynie z tego, że jest jedynym miastem w Polsce posiadającym tak dużą liczbę regularnie działających klubów, festiwali i konkursów jazzowych. Zatem stolica jazzu? Zdecydowanie tak! Choć nie tylko, bo możemy się przecież pochwalić niezłymi osiągnięciami z kręgu muzyki dawnej, muzyki XX wieku, muzycznej awangardy czy alternatywy. Zapraszamy zatem na wycieczkę po królewskim mieście muzyki.

Muzyczne życie klubowe

Zaczęliśmy od legendarnych postaci polskiego jazzu i jazzowych klubów, idźmy więc dalej tym tropem – zwłaszcza że jest w czym wybierać. Podróż zacznijmy od najsłynniejszej bodaj krakowskiej sceny, której wspomniany wybitny saksofonista jazzowy Janusz Muniak poświęcił swoje życie, tworząc tam swoisty uniwersytet dla młodych. W ochrzczonej jego nazwiskiem piwnicy przy ulicy Floriańskiej wychował kilka pokoleń młodych jazzmanów. Wielu z nich święci dziś triumfy na międzynarodowych scenach. Po śmierci „mistrza” Jazz Club u Muniaka wciąż postrzegany jest jako jeden z najważniejszych klubów jazzowych w mieście, a młodych muzyków na szczęście nigdy tam nie brakuje. Tych, którzy szukają jazzu tradycyjnego, mainstreamu, funky, jazz-rocka czy nowoczesności, zadowolą znajdujące się również w okolicach Rynku Głównego i – co warte podkreślenia – gwarantujące regularne programy koncertowe kluby Harris Piano Jazz Bar, Piec Art Acoustic Jazz Club czy Piwnica pod Baranami. Na Rynku Głównym znajdziecie jeszcze jeden klub, w którym jazz królował przez kilkadziesiąt lat. To legendarny, założony w 1960 roku studencki Klub Pod Jaszczurami, miejsce, w którym zwłaszcza w latach 70. i 80. ubiegłego wieku występowała cała czołówka polskiego jazzu podczas festiwali, cyklicznych koncertów czy spontanicznych jam sessions. W ostatnich latach klub ograniczył tę część swojej działalności, miejmy jednak nadzieję, że lepsze czasy wrócą na tę historyczną dla krakowskiego jazzu scenę.

 

W poszukiwaniu nieco innych brzmień warto się wybrać do klubu Alchemia na Kazimierzu. To miejsce, w którym króluje nie tylko awangardowa Krakowska Jesień Jazzowa, ale też wiele innych eksperymentalnych projektów.

Jazzowe pory roku

Jeśli przesiąknęliście już choć trochę jazzową atmosferą Krakowa, może kolejną wyprawę warto zaplanować w oparciu o festiwalowy kalendarz jazzu w naszym mieście? I tu Kraków znów może się pochwalić największą liczbą wydarzeń, poczynając od festiwali, na konkursach jazzowych kończąc. Oto subiektywny wybór najważniejszych z nich.
Wiosna to czas Międzynarodowego Festiwalu „Starzy i Młodzi, czyli Jazz w Krakowie”, który nieprzerwanie od 1995 roku skupia się na prezentacji najciekawszych mainstreamowych zjawisk muzycznej Polski, Europy i świata.

 

Lato to niewiele młodszy Summer Jazz Festival Kraków (dawniej Letni Festiwal Jazzowy w Piwnicy pod Baranami), trwający zwykle cały miesiąc przegląd polskich zespołów jazzowych, choć w jego programie co roku znajdziecie również występy światowych gwiazd (jak choćby koncertujących tu Herbiego Hancocka, Pata Metheny’ego czy Return to Forever). Jednym z najbarwniejszych wydarzeń festiwalu jest Niedziela Nowoorleańska, kiedy podczas parady ciągnącej ulicami Starego Miasta, jak też w kawiarnianych ogródkach rozsianych wokół krakowskiego rynku podziwiać można liczne zespoły grające jazz tradycyjny, m.in. Old Metropolitan Band, Boba Jazz Band czy uważany za najstarszą polską grupę grającą ten rodzaj muzyki synkopowanej – Jazz Band Ball Orchestra. W czasie trwania festiwalu odbywa się również krakowska Noc Jazzu oferująca dziesiątki koncertów w rozsianych po całym mieście lokalizacjach.

 

W samym środku upalnego lata naprzemiennie co drugi rok odbywają się międzynarodowe konkursy upamiętniające nieżyjących już, a związanych z Krakowem mistrzów polskiego jazzu: Międzynarodowy Jazzowy Konkurs Gitarowy im. Jarka Śmietany oraz Międzynarodowy Jazzowy Konkurs Skrzypcowy im. Zbigniewa Seiferta. Światowy prestiż i renoma, jakie bardzo szybko osiągnęły te dwa młode konkursy, przyciągają do Krakowa nie tylko gwiazdy zasiadające w obu składach jurorskich, ale również wielu młodych, wybitnie uzdolnionych artystów, których koncertowe występy zasilają później programy renomowanych festiwali.

Jesień to chyba najbogatszy sezon w krakowskim jazzie. Czas niezwykle obfity zarówno dla miłośników jazzowej klasyki i tradycji, jak również fanów jazzowej awangardy i eksperymentów.

Mówiąc o tradycji, przywołać warto Krakowskie Zaduszki Jazzowe będące najstarszym, bo istniejącym od 1954 roku festiwalem jazzowym w Polsce i – obok słynnego amerykańskiego Newport Jazz Festival – jednym z dwóch najstarszych cyklicznych wydarzeń jazzowych na świecie. Muzyczną sceną dla awangardy jest wspomniana już Krakowska Jesień Jazzowa. To właśnie na tym festiwalu rozgrywają się dziesiątki zapadających w pamięć koncertów i projektów specjalnych, jak choćby kilkudniowe rezydencje artystyczne znakomitego chicagowskiego saksofonisty Kena Vandermarka, brytyjskiego kontrabasisty i kompozytora Barry’ego Guya czy krwiste popisy niemieckiego saksofonisty i klarnecisty Petera Brötzmanna.

 

Kończąc jesienne wędrówki jazzowe, zajrzyjcie koniecznie na Jazz Juniors (którego niżej podpisany jest nie tylko dyrektorem, ale i równolatkiem). Istniejący nieprzerwanie od 1976 roku jest jednym z najstarszych konkursów

jazzowych w Polsce. Na jego scenie debiutowały takie sławy, jak: Leszek Możdżer, Krzysztof Ścierański, Zbigniew Wegehaupt, Marek Bałata, bracia Niedzielowie, bracia Pospieszalscy czy zespoły New Presentation, Walk Away i kultowa Miłość z Leszkiem Możdżerem, Tymonem Tymańskim, Mikołajem Trzaską i Jackiem Olterem w składzie. Tak było przed laty, ale Jazz Juniors wciąż należy do ścisłej czołówki konkursów jazzowych, a jego laureaci coraz wyraźniej zaznaczają swą obecność na międzynarodowych scenach muzycznych. Dość wspomnieć, że to właśnie ten krakowski konkurs odkrył w ostatnim czasie takie osobowości muzyczne, jak High Definition, N.S.I., Bartosz Dworak, Stanisław Słowiński czy Piotr Orzechowski „Pianohooligan”. W 2019 roku funkcję dyrektora artystycznego Festiwalu Jazz Juniors objął jeden z czołowych polskich jazzmanów – Adam Pierończyk, dzięki czemu wydarzenie zyskało międzynarodową rangę, a zaproszenia nań przyjmują wybitne osobowości jazzowego świata.

Planety awangardy i alternatywy

Jesień to również dwa sztandarowe krakowskie festiwale balansujące na pograniczu klasyki XX wieku, muzyki klubowej i elektronicznej. Choć, patrząc zarówno wstecz, jak i w przyszłość, te próby zaszufladkowania okazać się mogą zbyt dużym uproszczeniem.

 

Dzieje festiwalu Sacrum Profanum są niezwykle barwne, żeby nie powiedzieć burzliwe. Jego historia inaugurowana była ociekającymi od lukru wielkoformatowymi widowiskami muzycznymi realizowanymi na terenie industrialnych hal produkcyjnych Huty im. Sendzimira (dziś ArcelorMittal Poland), by chwilę później skręcić w bardziej ambitne prezentacje klasyków XX-wiecznej awangardy, z Karlheinzem Stockhausenem i Steve’em Reichem na czele, następnie zajrzeć do klasyki muzyki elektronicznej i rockowej (Kraftwerk, Aphex Twin, Sigur Rós, The Cinematic Orchestra czy Jonny Greenwood), a wreszcie poświęcić swój czas ikonom polskiej muzyki XX wieku: Witoldowi Lutosławskiemu, Krzysztofowi Pendereckiemu, Henrykowi Mikołajowi Góreckiemu i Wojciechowi Kilarowi. Warto przy okazji zaznaczyć, że spora część festiwalowego programu powierzona została najlepszym światowym wykonawcom, z Kronos Quartet, Klangforum Wien, Ensemble Modern i Ensemble intercontemporain na czele. W ostatnich latach festiwal wylądował na orbicie muzyki nowej, gdzie jest miejsce na zamówienia kompozytorskie składane twórcom młodszej generacji (opery „Czarodziejska góra” Pawła Mykietyna czy „ahat ilī – siostra bogów” Alka Nowaka do libretta Olgi Tokarczuk), ale też instalacje i wystawy, spotkania i dyskusje czy nawet nurt indie classical.

Na sąsiedniej planecie, choć profilowanej początkowo bardziej w stylu klubowych imprez techno i ambient, znajduje się Unsound. Zaczynał w przestrzeniach ciasnych krakowskich piwnic, by po paru latach rozwinąć się do wielkich festiwalowych rozmiarów z koncertami w takich przestrzeniach ,jak Muzeum Inżynierii Miejskiej, kościół św. Katarzyny czy przywrócony na nowo do życia właśnie przez organizatorów Unsoundu opuszczony hotel Forum (działający obecnie jako miejsce spotkań i wydarzeń pod nazwą Forum Przestrzenie).
Trudno w jednym zdaniu określić ramy programowe tego wydarzenia, które – mocno generalizując – sprowadzić by można do hasła ambitnej muzyki elektronicznej. Jego twórcy lubią jednak zaskakiwać, dlatego do Unsoundu przylgnęło już miano laboratorium, w którym muzyka łączy się z nowymi mediami, sztukami wizualnymi i siłą wszechobecnego eksperymentu. W pamięci z ostatnich lat pozostaną zaś takie wydarzenia, jak „Solaris” autorstwa Bena Frosta i Daniela Bjarnasona – zrealizowane we współpracy z Sinfoniettą Cracovią do wizualizacji Briana Eno i Nicka Robertsona – czy łączący dźwięk, obraz i zapach projekt „Ephemera”.

 

Tak jak Unsound nie jest przywiązany do żadnego konkretnego koncertowego miejsca w naszym mieście, tak – poza corocznymi edycjami w Krakowie – zdaje się być także niespokojnym duchem świata. Organizatorom udało się bowiem stworzyć sieć satelitarnych odsłon festiwalu w tak odległych zakątkach jak Nowy Jork, Londyn, Adelajda czy Tbilisi.

 

I to już koniec tej muzycznej wędrówki po mieście. Po burzliwej jesieni jak każdy szanujący się niedźwiedź zapadamy w zimowy sen. Bo akurat o tej porze roku festiwalowo-jazzowo-alternatywny Kraków zwykle się wycisza. Naładowani muzycznymi kaloriami czekajmy zatem na przyjście wiosny, a wraz z nią rozpoczęcie kolejnego długiego sezonu koncertowego.

Tomasz Handzlik

Dziennikarz muzyczny, organizator i producent wydarzeń. Publikował m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Tygodniku Powszechnym”, „Ruchu Muzycznym”, magazynach „Jazz Forum” i „Dwutygodnik.com”. Współtwórca i producent Międzynarodowego Jazzowego Konkursu Skrzypcowego im. Zbigniewa Seiferta. Od 2015 roku dyrektor festiwalu i konkursu Jazz Juniors.

Powrót do początku artykułu
img img

Zapisz się do newslettera Co zyskujesz?

Ta witryna używa plików cookies, by korzystanie z niej przebiegało bez problemów. Pozostając na niej wyrażasz zgodę na zapisywanie ciasteczek na Twoim urządzeniu. Możesz cofnąć zgodę zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Dowiedz się więcej o naszej Polityce cookies.